Jaki jest związek krewetek i małży z Porto z patriotycznym weekendem w Polsce ? Wbrew pozorom, baaardzo duży ;)

Fejsbukowa etykieta lansu, używana przez wielu, nakazywałaby wrzucając takie fotki jedzenia, obowiązkowo, pisać, że są przepyszne. Szczególnie jeśli chodzi o dania spożywane za granicą a już na pewno gdy w grę wchodzą owoce morza.

Nie wszystko jednak złoto co się świeci i nie wszystkie owoce morza spożywane nad samym oceanem muszą być lepsze niż tysiące kilometrów od niego. Zamówiłem dzisiaj tapasy w dobrej dzielnicy Porto, w ekskluzywnej restauracji, ze świetnym wystrojem, dobrą obsługą, widokiem na ocean i cenami słonymi jak jego wody. Wydawałoby się, że w kraju o najwyższym spożyciu ryb w Europie i w knajpie 100 metrów od oceanu małże i krewetki czy inne owoce morza muszą być dobre choćby ze względu na położenie i kulinarne tradycje. Tymczasem smakowały gorzej niż w sieciowym Nort fish w Polsce choć może lepiej wyglądały. Ale gdyby porównać jakość z polskimi restauracjami z podobnej półki wystrojowej, lokalizacyjnej i cenowej to w każdej naszej zjecie lepsze owoce morza tak jak i w żadnym miejscu w Europie nie zjadłem lepszego sushi niż w moim ulubionym Sushizushi z Żurawiej w Warszawie. 
I z takich rzeczy powinniśmy się cieszyć w narodowe, świąteczne, dni - smacznych powodów do tego by czuć się Europejczykami. 
Jaką drogę pokonaliśmy od 1989 roku gdy po otwarciu granic zachwycaliśmy się konserwami mięsnymi w niemieckich Aldi, które potem okazywały się karmą dla psów wciskaną Polakom spragnionym taniego mięsa. 
Jak wiele się zmieniło od czasów gdy szczytem kulinarnego poziomu był, otwierany z udziałem najwyższych władz państwowych,...Macdonalds w Warszawie...
Ile lat Polacy tylko za granicą mogli próbować prawdziwej pizzy, świeżych owoców morza czy egzotycznych owoców...
Napieprzając się codziennie o polityczne bzdety nie zauważamy nawet jak wiele zmieniło się na lepsze i jak wiele uznajemy za standard, oczywistość, z rzeczy, które, jeszcze niedawno, pozostawały w sferze marzeń.
Gdy na majówkowe grille będziecie więc wkładać ilość mięsa jaka za komuny byłaby rocznym przydziałem na całą rodzinę w rozmaitości jakiej nie było nawet w Pewexie to pomyślcie sobie, że nie jest, na pewno,  tak źle jak chcieliby nam wmawiać polityczni demagodzy z każdej strony i opcji. Cieszcie się tym co mamy pamiętając, że ironiczne hasło "cudze chwalicie - swego nie znacie" coraz częściej i w coraz większej ilości tematów przemawia na korzyść Polski - naszej Polski.