Igrzyska społecznościowe uważam za otwarte !

Putin ma pecha. Organizacja igrzysk olimpijskich w Soczi przypadła bowiem na szczyt ery mediów społecznościowych. I to pewnie wcale nie jest tak, że Rosja jest pierwszym i ostatnim krajem, który tak wielką imprezę otwiera z masą niedoróbek. Z pewnością jednak jest pierwszym krajem, organizatorem igrzysk olimpijskich, który tak mocno odczuje siłę Facebook, Instagram i innych aplikacji pozwalających dzielić się wrażeniami z tego czego nie pokazaliby pewnie w telewizyjnych transmisjach.
Zdjęcie podwójnej toalety, pszczoły w miodzie, pokoju bez drzwi itp będzie zapamiętane równie dobrze, oby nie lepiej, niż największe wyczyny sportowców. Tak właśnie zmienia się świat przez media społecznościowe. Jedna fotka wrzucona do sieci i rozpowszechniona przez znajomych znajomych pokona cały, sowicie opłacany, post sowiecki, putinowski PR. Kilka fotek zmienia misternie przygotowane plany redakcji sportowych, które czas zaplanowany na wywiady z gwiazdami sportu muszą oddać na felietony poświęcone tematyce klozetowo-bidetowej z pszczołą w zestawie. Pod dyktando społecznościowych fotek, memów, komentarzy i innych wrzutek dziennikarze sami nie czują jak rymują i w rytmie nowych mediów się tabloidyzują.
Oczywiście jest też druga strona tego, olimpijskiego nomen omen, medalu. Gdyby nie media społecznościowe i fotki wrzucane przez sportowców oglądalibyśmy pewnie tylko lukrowane obrazki z wioski olimpijskiej okraszane hostessami w strojach a la babuszka z białym niedźwiedziem w tle a tak... mizerność organizacji i Putina jako gospodarza została obnażona niczym sąsiad z toalety bez ścianki i to jeszcze zanim igrzyska ruszyły...
Witajcie na pierwszych, tak... społecznościowych, zimowych igrzyskach olimpijskich 2014 w... Sieci.
http://www.theskitrade.com/2014/03/results-first-social-media-winter-olympics/